„Złodziejstwo; wyśmienicie opłacani medialni aparatczycy; szczucie; moralne dno; pieczeniarze; złodzieje w garniturach; rozdają pieniądze kolesiowskim spółkom; banda cwaniaczków, którzy tylko kombinują, jak się nachapać, działają w stylu uśmiechniętego gangstera” – wiecie, który polski polityk tam mówi?  Nie, tym razem nie cytuję ani posłów Kukiz`15, ani posła Jakiego, ani Krystyny Pawłowicz  (choć przyznaję, oni posługują się bardzo podobnymi sformułowaniami). To Adrian Zandberg. Cytaty pochodzą z jego postów na Facebooku – tych, które cieszyły się największą popularnością.

Przyznaję – długo żyłam w nieświadomości. Adrian Zandberg, lider partii „Razem”, jako polityk kojarzył mi się z człowiekiem umiaru i pewnej powściągliwości, wrażliwym na krzywdę innych, społecznikiem o bardzo lewicowych poglądach. I mimo że się nie zgadzałam ze znaczącą częścią jego spojrzenia na świat, szanowałam jego wrażliwość. Aż nagle postanowiłam przeanalizować jego przekaz na Facebooku – tak jak to zrobiłam z politykami wszystkich innych partii. I… zamarłam ze zdziwienia.

zand10

Przypomnę wyniki moich poprzednich analiz, bo będę się do nich odwoływać: okazało się, że najbardziej agresywnym językiem w przestrzeni publicznej operują posłowie Kukiz`15 i kilku polityków PiS. Ich przekaz opiera się przede wszystkim na atakowaniu innych, budowaniu „wspólnego wroga” (którym są wszyscy nienależący do ich grupy). Niewiele tu pozytywnych propozycji, brak też w social media informacji o tym, co posłowie robią poza polityką i wypowiadaniem się w mediach (nieliczne zdjęcia Pawła Kukiza z wakacji to wyjątki w tej grupie).  Politycy PiS – prawdopodobnie z racji pełnionych funkcji – posługują się dziś językiem bardzo oficjalnym – także w mediach społecznościowych. Politycy opozycji (PO, Nowoczesna, PSL) zaś pokazują w social media swoją działalność polityczna, ale wplatają też elementy życia prywatnego (rodzina, aktywność fizyczna, hobby, zwierzęta domowe, wakacje, czasem nawet przepisy kulinarne). Rzadziej atakują, używają znacznie mniej agresywnego języka.

Jak na tym tle wypada Adrian Zandberg? Analizowałam jego wpisy na oficjalnym fanpage`u na FB, zgodnie z zasadami przyjętymi przeze mnie podczas wcześniejszych badań:  brałam pod uwagę posty z ostatnich trzech miesięcy (sierpień – październik 2017) i tylko te, które cieszyły się największą popularnością, tj. osiągnęły ponad 1 tys. reakcji. Oczywiście, aby mówić o pełnym przekazie, czytałam wszystkie posty zamieszczonego przez niego na FB. Wnioski wbiły mnie w fotel.

zand6

Adrian Zandberg – wnioski:

1. Gdybym mogła obstawiać, uznałabym, że profil posła Adama Andruszkiewicza, najagresywniejszego językowo posła Kukiz`15, i profil Adriana Zandberga prowadzi ten sam admin. Podobieństwa są zadziwiające! Podobny sposób kreowania wizerunku, podobny język. Różnią ich infografiki, którymi partia Razem posługuje się często, a Kukiz`15 – bardzo rzadko. I tyle. Ci dwaj politycy mówią w bardzo podobny sposób – tyle że oczywiście ich oceny mają przeciwny wektor, bo stoją dokładnie po przeciwnych stronach polskiej sceny politycznej. Czyli kiedy Andruszkiewicz pisze o złodziejach, ma najczęściej na myśli Platformę Obywatelską i PSL. Kiedy o złodziejach pisze Zandberg, ma zazwyczaj na myśli Prawo i Sprawiedliwość. Ale obaj potrafią pisać równie źle o wszystkich (poza ich własnym ugrupowaniem). Zandberg o Ryszardzie Petru : „nienachalny intelekt wodza .N”, o Platformie: działa „w stylu uśmiechniętego gangstera”. Andruszkiewicz, jeśli trzeba, równie negatywnie napisze o PiS-e.

zand9

2. W czym przejawia się agresja Zandberga? Tak samo jak u posłów Kukiz`15, w języku. Kilka przykładów już poddałam, służę kolejnymi. To w postach Adriana Zandberga – tych najpopularniejszych, a więc podobających się jego odbiorcom – możemy przeczytać takie frazy: „gęby pełne prawa i sprawiedliwości, a kiedy nikt nie patrzy, wyciągacie miliony złotych z państwowych firm”, „ żałośni geszefciarze”, „ordynarny skok na publiczną kasę”, „ich tradycja to nie AK, raczej szmalcownicy i kolaboranci gestapo”, „państwowy majątek jak koryto”, „skorumpowana elita”, „bezczelne nadużycie”, „złodzieje w garniturach”, „banda cwaniaczków, którzy kombinują, jak się nachapać kosztem państwa”.
Od razu służę – dla porównania – cytatami z postów posłów Kukiz`15: „pasożyty, donosiciele, obłudnicy, zdrajcy, bojówkarze, cwaniacy, kłamcy, karierowicze i aferzyści, którzy knują, robią chlew, marzą o korycie,  dzielą Polskę, straszą, pajacują, rozkradają majątek, zawłaszczają w bolszewicki sposób i „zachowują się jakby oszalali”. Tutaj słów obraźliwych jest trochę więcej niż u Zandberga, Zandberg za to częściej używa słów świadczących o wyższym wykształceniu (obraża bardziej „intelektualnie”), ale określenia mają identyczny ładunek emocjonalny. Część się powtarza.

Czy któraś ze stron ma rację w swoich opiniach? Zapewne przyznasz rację tej stronie, do której Ci bliżej politycznie. Ale chcąc wyrobić sobie pogląd o polityce na podstawie postów tych właśnie polskich polityków, można by dojść do wniosków, że z której strony nie spojrzeć, wszyscy są złodziejami, aferzystami i geszefciarzami oraz cwaniaczkami marzącymi o korycie. Jak żyć???

Znasz jakiegoś polityka osobiście? Ja poznałam wielu, z różnych partii. Byłam dziennikarką polityczną, potem pracowałam w biurze poselskim. Parlamentarzyści to zazwyczaj normalni ludzie – jedni sympatyczni, inni mniej, jeszcze inni w ogóle, ale tak jak Jarosław Kaczyński podczas wywiadu zrobił na mnie wrażenie swoją intelektualną sprawnością (lata temu, przyznaję), tak samo Grzegorz Schetyna oraz Włodzimierz Cimoszewicz ujęli mnie swoją konkretnością. Nie spotkałam też wśród polityków zbyt wielu geszefciarzy, o złodziejach nie wspominając.

To ciekawe, że politycy budujący skrzydła polskiej sceny politycznej (Kukiz`15 i partia „Razem”) budują obraz polityków(czyli grupy społecznej, do której sami należą!)  jako najgorszych ludzi na świecie. To uderza nie tylko w ich politycznych przeciwników, ale też w nich samych! Przeciętny odbiorca uogólnia te stwierdzenia i nie dzieli polityków na złych i dobrych, tylko wszystkim doczepia etykietkę złodziei i pazernych cwaniaków.  Adrian Zandberg i poseł Andruszkiewicz używając tak agresywnego języka szkodzą więc sami sobie – wydaje się jednak, że tego nie dostrzegają.

3. Przekaz Zandberga i polityków Kukiz`15 jest do siebie podobny także przez sposób dobierania prezentowanych treści. Tak jak u Andruszkiewicza, Tyszki czy Jakubiaka, tak samo i u Zandberga z jego fanpage`a nie dowiemy się niczego poza tym, jaki ma pogląd na konkretne tematy polityczne. W ciągu ostatnich trzech miesięcy lider partii „Razem” nie zamieścił ani jednego zdjęcia innego niż stricte polityczne. Nie znajdziemy tam zdjęć z rodziną czy przyjaciółmi, fotografii z wakacji czy jakichkolwiek dowodów na życie inne niż polityczne. Mało jest też informacji o spotkaniach z ludźmi, rozmowach itp. Czytając fanpage Zandberga nie dowiemy się też o nim nic jako o człowieku (poza jego poglądami politycznymi).  Są tam bowiem zamieszczane głównie linki do jego wystąpień medialnych, w tym do felietonów w „Super Expresie”, oraz komentarze do bieżących wydarzeń. Tak samo prowadzą fanpage`e posłowie Kukiz`15 i wielu z PiS – zupełnie inaczej politycy z PO i Nowoczesnej, o czym wspominałam wcześniej.

Oczywiście zaznaczam, że mam na myśli najpopularniejszych polityków każdego ugrupowania – prowadząc analizy skupiałam się na tych o najwyższej liczbie fanów na FB.

4. Co różni Adriana Zandberga od posłów Kukiz`15, poza odwrotnym wektorem wygłaszanych ocen? Otóż Zandberg częściej przedstawia na fapage`u informacje pozytywne, głównie programowe propozycje partii „Razem”. Ma też więcej postów, w których nie używa języka agresji. Co istotne jednak – tego typu posty cieszą się znacznie mniejszym zainteresowaniem niż te agresywne i bardzo krytyczne. Pojawia się więc pytanie, czy Zandberg używa coraz bardziej agresywnego języka, bo to przynosi mu korzyść w postaci większej liczby lajków, wtedy byłby to świadomy zabieg wizerunkowy – czy też jest to normalny dla niego sposób komunikowania się, a lajki są tylko wartością dodaną?

Nie znam odpowiedzi. Wiem natomiast że „skrzydłowi” polskiej sceny politycznej są w zaskakujący sposób do siebie podobni, choć jednocześnie światopoglądowo różnią się wszystkim. Oba skrzydła budują swój najpopularniejszy przekaz na językowej agresji, a tym samym tworzą sobie i swoim fanom świat pełen wrogów, w którym są tylko dwie czarno-białe grupy: ONI – czyli wrogowie, źli politycy, oraz MY – czyli dobrzy politycy, inni niż reszta. A kto nie jest z nami, jest – jak wiadomo od lat – przeciwko nam. 

 

Reklamy