Kiedy czytasz poradniki o tym, jak powinno się pisać w social media, prowadzić profile i fanpage społecznościowe, pewnie co chwilę natykasz się na tę samą radę:  pisz tak, żeby wywoływać emocje. Nawet jeśli prowadzisz super profesjonalny profil – pisz tak, by to budziło emocje. Dlaczego? Dlaczego nie można zrezygnować z emocji, skupić się na części merytorycznej czy produktowej – i osiągnąć sukcesu w social media?

Jeśli ten emocjonalny wymóg budzi w Tobie sprzeciw (czyli – zauważ – budzi w Tobie emocje negatywne 😉 ),  jeśli masz dość zastanawiania się nad emocjonalnymi postami – ten wpis jest właśnie dla Ciebie! Postaram się wyjaśnić,  o co chodzi.

 

To emocje rządzą światem!

Nie pieniądze?  Ano nie. Pieniądze są za to doskonałym środkiem do wywoływania emocji, i najczęściej właśnie do tego je wykorzystujemy (np. sprawiamy sobie jakąś przyjemność).  Emocje są najsilniejszym motywatorem do podejmowania działań – nic i nikt ich nie zastąpi. Nie wierzysz? Przypomnij sobie, co ostatnio wywołało Twoją natychmiastową reakcję i  co czułeś tuż przed zareagowaniem.  Było intensywnie? 😉

Np. teraz, gdy piszę ten tekst, za oknem mego mieszkania, na rusztowaniu sąsiedniego budynku jakiś robotnik pracuje z gigantycznym urządzeniem do czyszczenia elewacji, które warczy i huczy. Usiadłam pisać tekst – i on dokładnie w tym samym momencie włączył to urządzenie.

Moje emocje gwałtownie rosną i czuję, że jeszcze chwila, a zacznę krzyczeć do pana, żeby to wyłączył, albo wręcz wyjdę do niego na podwórko, żeby z nim podyskutować – powstrzymuje mnie jedynie wysokość rusztowania, na którym ów pan pracuje….

Gdyby nie emocje – nie przyszłoby mi do głowy żadne wychodzenie ani tym bardziej żadne krzyki.

Wszyscy tak mamy – dużo szybciej podejmujemy działanie pod wpływem emocji niż chłodnej, zdroworozsądkowej kalkulacji. Marketingowcy sprzedażowi wiedzą o tym od dawna, dlatego starają się na wszelkie możliwe sposoby wzbudzić w nas (zazwyczaj) pozytywne emocje, których efektem będzie kupno jakiegoś produktu.

Ale emocje to nie tylko podstawa handlu. Emocje są tak naprawdę siłą napędową świata, w którym żyjemy. Wystarczy poczytać  książki historyczne… 😉 Sięgając do bliższych nam wydarzeń – przecież gdyby nie wściekłość robotników gdańskiej stoczni (i wielu innych Polaków), nie byłoby wielkich strajków w Polsce, Lecha Wałęsy jako przywódcy i wielkiego ruchu „Solidarności” w Polsce. Gdyby nie wielkie emocje Niemców (nie tylko wściekłość, ale też gigantyczna tęsknota rodzin rozdzielonych przez lata murem), nie runąłby berliński mur. Emocje potrafią realnie zmieniać świat. Wiążą lub rozdzielają ludzi. Są potężną siłą.

 

Social media to relacje, a więc i emocje

Dlaczego o tym piszę? Bo dokładnie ten sam mechanizm działa w mediach społecznościowych.  Social media są pod tym względem specyficzną przestrzenią w sieci – wywoływanie emocji w odbiorcach nie jest niezbędne przy wszystkich działaniach w internecie. Wszelkie poradnicze strony, tutoriale, czysto merytoryczne przestrzenie nie potrzebują emocjonalnych dodatków – mają być po prostu użyteczne i takie są. Tego typu treści najczęściej znajdujemy posługując się wyszukiwarkami, korzystamy z nich – i nigdy więcej do nich nie wracamy, chyba że regularnie zajmujemy się danym tematem.

Czego innego jednak oczekujemy od social media. W nich szukamy ludzi. Budujemy relacje, odnawiamy znajomości, zaprzyjaźniamy się, zakochujemy. A relacje zbudowane są właśnie z emocji. Ktoś budzi w nas awersję, ktoś inny wydaje się być bardzo życzliwy, jeszcze inny to po prostu bratnia dusza.

(Pan na rusztowaniu z ciągle warczącym urządzeniem zdecydowanie budzi we mnie awersję!)

W mediach społecznościowych odtwarzamy mechanizmy życia społecznego, a w nim emocje są podstawą funkcjonowania. I jest tak samo jak w życiu: przyciąga nas do tych, którzy budzą w nas pozytywne emocje, konfrontujemy się z tymi, którzy wywołują negatywne,  a zupełnie nie pamiętamy o tych, którzy wydają się nam po prostu nudni. Takich unikamy, zapominamy o nich, lekceważymy. Zwyczajnie dla nas nie istnieją. Chyba że muszą (jak np. szef w pracy).

 

Najgorzej, gdy stale przynudzasz  😉

I tu dochodzimy do clou pytania o emocje na profilach i fanpage`ach. Jeśli nasze posty nie wywołują żadnych emocji w odbiorcach – oceniają nasz profil jako nudny i więcej się nim nie zajmują. Po co zawracać sobie głowę jakimś nudziarstwem, skoro post dalej toczy się poruszająca dyskusja,  ktoś się zakochał, ktoś zezłościł, a jeszcze ktoś inny – obraził. Albo napisał coś takiego, że nie możemy pozostać wobec tego obojętni, bo jak tak można, skandal, absurd, porażka! Ach, jakie to wciągające, prawda? Nie można się oderwać.

Zasada jest więc prosta: jeśli chcesz mieć zaangażowanych odbiorców, ty także musisz budzić emocje. Aktywni użytkownicy social media mają na to różne patenty. Jedni szokują – bo nic nie wywołuje większego zaangażowania niż dobry skandal. Inni  używają w postach bardzo wielu określeń nacechowanych emocjonalnie. Np. ach, jaki słodki! Mój Ty koteczku, pimpusiu, rybko, kochanie moje! Świat jest taki słodki, mój chłopak taki cudowny, moja bluzka najpiękniejsza na świecie, wspaniała podróż, najlepsza kawa, najlepsza oferta najwspanialszej firmy w Polsce. Albo w drugą stronę: co za beznadziejny świat, znowu nas robią w…, świnie,  buraki, oszukują, kłamią, to spisek!

 

Postaw na autentyczność!

Jeśli jednak Ty nie chcesz popadać w przesadę w żadną ze stron i nadal nie wiesz, jaki sposób na budowanie emocji wybrać – mam dla Ciebie wskazówkę: BĄDŹ AUTENTYCZNY/-A. Czyli przekazuj emocje przefiltrowane przez siebie. Korzystaj z tego, co dzieje się w Twoim otoczeniu – oczywiście świadomie, nie non stop, bo i nie zawsze Twoje emocje będą pasować do profilu, który prowadzisz – trzeba o tym pamiętać. Ale dość często jako społeczność odczuwamy pewne rzeczy podobnie. Kiedy robi się ciepło i świeci słońce – czujemy radość. W poniedziałkowe poranki nie chce nam się iść do pracy. W piątki myślimy tylko o weekendzie. Jak wskazują badania, ok. 10-tej i 14-tej marzymy o kawie. Zimą tęsknimy do lata. Gdy długo pada i jest pochmurno, szukamy słońca. Gdy Polska wygrywa mecz w piłkę nożną, Polaków ogarnia szalony entuzjazm. Spróbuj wpisywać  się w emocje wspólne jakiejś społeczności – jakiej, to zależy od tego, do kogo kierujesz swój przekaz. Czasem można je zaobserwować w grupach gromadzących Twoich odbiorców (np. na FB) – tam dość szybko widać, co budzi najwięcej reakcji.  Sprawdzaj, testuj, próbuj, pytaj znajomych i samego (samą) siebie – a po takim treningu nauczysz się budować emocje w social media. Trzymam za Ciebie kciuki! J

Ps. Pan na rusztowaniu wyłączył urządzenie. Świat od razu wydaje mi się życzliwszy. Może zerknę na FB, co tam nowego znajomi napisali? 😉

Reklamy