Jedna z moich znajomych firm przygotowała ostatnio wielką dwudniową konferencję, na ważny społecznie temat. Nie mogłam wziąć udziału w spotkaniu, dlatego pierwszego dnia wieczorem weszłam na ich fanpage na FB, żeby dowiedzieć się, co ciekawego się działo. Na profilu znalazłam… kilka zdjęć i transmisję live. Z pięciu godzin obrad! Tyle też trwała transmisja.

Nie miałam czasu na oglądanie wszystkich wystąpień, w ogóle nie miałam czasu, chciałam krótkiej informacji o tym, co ważnego powiedziano. Niestety, z postu przy live dowiedziałam się tylko, jaki był tytuł konferencji – i niczego więcej. Dwa dni później na fanpage`u były kolejne transmisje live – i podziękowania dla uczestników. Ciągle nie wiedziałam, o czym debatowano i co ustalono. Zostałam… z niczym. 😦

Czy admini  profili socialmediowych tej firmy popełnili błąd? Oczywiście. Ale niestety jest on coraz częstszy. Obserwuję go regularnie na fanpage`ach instytucji, firm czy organizacji, dlatego postanowiłam o nim napisać.

Adminom profili wydaje się chyba, że gdy wrzucą live, wszystko będzie jasne dla ich odbiorców, bo przecież całe wydarzenie jest przekazane bez żadnych skrótów, można je sobie odtworzyć i prawie na żywo w nim uczestniczyć. Samodzielnie wybrać to, co nas interesuje, wysłuchać każdego wystąpienia – albo przewinąć sobie do fragmentu, który ma dla nas wartość…

To prawda. Takie są zalety transmisji live dla odbiorcy. Ale ma ona też swoje wady – i dlatego nie powinna być jedynym sposobem przekazywania treści z ważnych wydarzeń. Wystarczy popatrzeć na tę sytuację z perspektywy odbiorcy, by zrozumieć, w czym rzecz.

Żyjemy pod presją czasu. Pracujemy coraz więcej, zalewa nas ocean informacji, które mózg każdego z nas błyskawicznie sortuje na ważne i nieważne. Niezależnie od tego, czy to lubimy czy nie – najczęściej potrzebujemy szybkiego i krótkiego przekazu, by ocenić, czy coś nas interesuje. Jeśli tak – poświęcimy temu więcej czasu. Jeśli nie – idziemy dalej i nigdy już do danego wydarzenia nie wracamy. Twórca treści ma więc jedną – i jedyną – szansę, by przykuć naszą uwagę.  Jeśli jej nie wykorzysta – przegra.

Jak to się ma do transmisji live z wydarzeń? Bardzo prosto. Transmisje live, poza bardzo istotnymi eventami, które ludzie chcą śledzić w czasie rzeczywistym, są oglądane i odtwarzane przez najbardziej zainteresowanych – tych, którzy zdecydowali, że chcą poświęcić temu zdarzeniu więcej czasu. Natomiast reszta odbiorców naszych profili najpierw chce się dowiedzieć, czy warto danemu tematowi poświęcać swój czas. Czyli: najpierw info, co ważnego było na tej konferencji, a dopiero potem (ewentualnie) oglądanie transmisji; najpierw – kto był gwiazdą eventu i w której minucie transmisji można tę gwiazdę zobaczyć; jaki był najważniejszy przekaz transmitowanego spotkania; o czym istotnym poinformował celebryta podczas pokazywanego briefingu prasowego etc.

Technicznie jest to bardzo proste do zrobienia: wystarczy (nawet po zakończeniu transmisji) dopisać w poście kilka krótkich informacji o kluczowym przekazie, temacie, zdarzeniu, osobie etc. – tak, żeby kolejni odbiorcy widząc post od razu mogli dowiedzieć się, po co mają włączać transmisję. Albo też wrzucić drugi post z przekazem, być może z linkiem do tekstu nt. wydarzenia i jego kluczowych elementów, i przypomnieć w nim, że niżej jest transmisja live.

To baaaardzo proste. Dlaczego więc admini nie robią tego, zostawiając same live`y bez słowa komentarza?

I tu dochodzimy do sedna sprawy. 😉

Otóż nie jest wcale łatwo w 2-3 krótkich zdaniach zawrzeć najważniejszy przekaz wydarzenia. Tu liczą się umiejętności budowania contentu (czyli właśnie treści), i to na żywo, na szybko, bez wcześniejszych ustaleń. Trzeba „mieć ucho”, by wyłapać słowa kluczowe oraz najważniejszą myśl, jaka ma zostać w odbiorcy po konkretnym wydarzeniu. W takim tworzeniu contentu można się pomylić, można zbłądzić, mieć wpadkę… Zostawianie „pustych” transmisji live jest więc – powiedzmy jasno – pójściem na socialmediową łatwiznę. Bo przecież na fanpage`u wszystko jest, prawda? 😉

Nie idź na łatwiznę! Bądź lepszy od innych, wychodź naprzeciw oczekiwaniom Twoich odbiorców. Choć to nie jest łatwe – tylko tacy wygrywają z konkurencją! Ćwicz budowanie contentu, ustalaj kluczowy przekaz przed wydarzeniem, przygotuj się wcześniej przekazowo do relacjonowania konferencji, briefingu, spotkania, podpisania umowy, prezentacji nowego produktu. Praktykuj – bo tylko ćwiczenie czyni mistrza. I nie zostawiaj swoich odbiorców bez najważniejszych informacji – bo więcej do Ciebie nie wrócą.

Trzymam kciuki! 🙂

 

 

Reklamy